Regulamin strony

Polityka prywatności

"Bądź błogosławiony, Panie, niech Cię chwali wszystko stworzenie, za tyle łask, z których największa ta,

żeś mi pozwolił służyć Ci w Zakonie!"

- św. Teresa od Jezusa

Klasztor Mniszek Bosych

Zakonu NMP z Góry Karmel

ul. Wolska 27/29

01-201 Warszawa

Numery kont:

 

PLN: 75 1240 1037 1111 0010 2552 6401

 

USD: PL37 1240 1037 1787 0010 2552 6847 SWIFT CODE : PKOPPLPW

 

EURO: PL79 1240 1037 1978 0010 2552 6629 SWIFT CODE : PKOPPLPW

 

Formularz

kontaktowy

Klasztor Mniszek Bosych Zakonu NMP z Góry Karmel

pw. Ducha Świętego i św. Józefa w Warszawie

Centralna prośba modlitwy Ojcze nasz jest dla św. Teresy centrum życia chrześcijańskiego i centrum jej życia karmelitanki. „Wszystkie też uwagi i przestrogi, jakie w tej książce zapisałam, do tego jednego celu zmierzają, byście oddały siebie bez podziału Stwórcy i wolę swoją zdały na wolę Jego i całkiem się oderwały od rzeczy stworzonych” (32,9) – pisze. Bez troski o pełnienie woli Bożej życie modlitwy nie jest prawdziwe, a świętość – wręcz niemożliwa. Przeciwnie, ten, kto pełni wolę Bożą, szybko dojdzie do źródła wody żywej (32,9). „Ta jest kontemplacja doskonała” (32,9) – zachęca Teresa. Warto wsłuchać się w jej wskazówki zawarte w 32. rozdziale Drogi doskonałości i podjąć wysiłek progresywnego wprowadzania ich w życie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

"Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi"

13 lutego 2021

Święta Teresa wyjaśnia nam w tym tekście:

- czym jest pełnienie woli Bożej?

- czy i dlaczego jest dla nas możliwe?

- jakie wysiłki podjąć, by pełnić wolę Bożą w swoim życiu nie tylko słowami, ale przede wszystkim uczynkiem?

Czym jest pełnienie woli Bożej?

Św. Teresa pisze w pierwszym rzędzie do karmelitanek. Pomija więc to, co dla zakonnicy klauzurowej powinno być już dawno oczywiste: że Bóg chce, byśmy unikali zła, a czynili dobro. Nie zatrzymuje się również za bardzo nad tym, że nie chodzi o czynienie jakiegokolwiek dobra, ale o ciągłe rozeznawanie, co jest tym dobrem faktycznym – wolą Bożą w konkretnej sytuacji, w konkretnym przypadku; że tylko takie rozeznawanie pozwala uniknąć zatrzymania się na pewnych pozorach dobrach albo na dobrym wykonaniu czegoś wyłącznie z motywacji jakiejś własnej korzyści (jeśli nie materialnej, to np. własnego prestiżu).

Ona pisze o pewnej całościowej postawie człowieka, który nie patrzy na samego siebie, swoje własne interesy, swój własny egoizm, ale całe swoje życie składa w Boże ręce i wyraża gotowość przyjmowania z tych rąk wszystkiego. Chodzi o postawę człowieka, który w każdej okoliczności życia zaczyna dostrzegać Bożą obecność i Boży zamysł (w sensie pozytywnym lub w sensie dopustu Bożego) i stara się współpracować z Bogiem w realizacji tego Jego zamysłu. W konsekwencji przestaje rozumować według kryterium przyjemne/nieprzyjemne, korzystne/niekorzystne, ale jest gotów iść za dobrem bez względu na konsekwencje. Mówiąc językiem Ewangelii: jest gotów brać każdego dnia swój krzyż, bo w kondycji naszego świata skażonego grzechem każde dobro, każdy prawdziwy akt miłości w jakiś sposób kosztuje. Postawę taką św. Teresa nazywa uczynieniem Bogu ofiary z siebie.

Jej rozumowanie idzie jeszcze dalej: „Chcecie naprawdę przekonać się, jak On obchodzi się z tymi, którzy z głębi serca proszą Go o spełnienie się woli Jego? – Zapytajcie Boskiego Syna Jego, który zanosił doń tę prośbę w Ogrojcu…” (32,6). Cierpiętnictwo? Nie. Jasna świadomość, że konsekwentne przyjęcie Ewangelii Chrystusa prowadzi do Jego pełnego naśladowania, również, a może przede wszystkim w wymiarze paschalnym. Śmierć Chrystusa od strony tylko ludzkiej była największą tragedią, od strony Bożej – tym, co przyniosło człowiekowi największe dobro, a także tym, co wyraziło możliwie największą Miłość. Gdy ktoś naprawdę chce pełnić wolę Bożą (właśnie uczynkiem, a nie tylko słowami), musi prędzej czy później wyrazić Bogu gotowość na wejście w tę logikę. Na przyjęcie cierpienia jako rzeczywistości zbawczej. Rzeczywistości oczyszczającej naszą miłość z egoizmu oraz rzeczywistości, która stanie się współuczestnictwem w ofierze Chrystusa dla dobra innych ludzi, dla zbawienia świata. „Miara zdolności naszej do noszenia krzyża, wielkiego czy małego, jest, w moim przekonaniu, miarą miłości naszej. Patrzcie tedy, by słowa, które mówicie do tak wielkiego Pana, nie były czczą tylko formą, ale by im towarzyszyła szczera wola i gotowość przyjęcia z rąk Jego i zniesienia wszystkiego, cokolwiek będzie wolą Boskiego Majestatu Jego” (32,7) – pisze Teresa.

Czy i dlaczego pełnienie woli Bożej jest dla nas możliwe?

Zarysowana wyżej perspektywa przekracza oczywiście zwyczajne zdolności ludzkie. Św. Teresa pisze o pewnym przewrocie w myśleniu i funkcjonowaniu. Wchodzimy tu już w logikę nad-przyrodzoną, która jest owocem łaski Bożej, ale też wytrwałej współpracy człowieka z łaską. Nie można tu pominąć żadnego z tych dwóch aspektów. To Bóg prowadzi człowieka po drogach życia duchowego, uzdalnia go do rozpoznawania i pełnienia swojej woli, nawet gdy jest to wola krzyżująca. Ale Bóg nie zrobi nic wbrew wolnej woli człowieka, dopóki człowiek nie powie Mu „tak” na wszystko i nie zacznie wytrwale się starać, by to „tak” wypełniać w swoim życiu.

Wchodząc w pogłębioną relację z Bogiem człowiek odkrywa jednak coś więcej. Łaska Boża nie tylko uzdalnia do rzeczy „ponad miarę”. Ona towarzyszy nam od samego początku, poprzedza każdy nasz czyn, myśl, pragnienie, działanie. Każdy najdrobniejszy dobry czyn jest możliwy wyłącznie dzięki uprzedzającej łasce Bożej, podobnie każda rezygnacja ze zła; nawet sama wiara w Boga czy jej pragnienie jest już owocem Bożej łaski. Na tej drodze wszystko jest łaską i św. Teresa może to z całą mocą potwierdzić ze swojej perspektywy osoby zaawansowanej w życiu duchowym: „Dusza biedna, choć chce, często nie może spełnić czego chce, a i tego, co może, nie zdoła inaczej, jeno z łaski i daru Pana; im więcej chce i im więcej czyni, tym bardziej pozostaje Mu dłużna” (32,13).

Jakie wysiłki podjąć, by pełnić wolę Bożą w swoim życiu nie tylko słowami, ale przede wszystkim uczynkiem?

  1. Modlitwa:

Skoro wszystko jest łaską, aby naprawdę pełnić wolę Bożą, trzeba Boga o tę łaskę prosić. Modlitwa jest czasem proszenia Boga, by pozwolił nam pełnić swoją wolę, a zarazem czasem rozpoznawania czy rozeznawania tej woli. Jedynie stanięcie w prawdzie przed obliczem Boga, i to stanięcie w perspektywie skruszonego celnika, daje podstawę, by móc naprawdę rozeznawać, czyli szukać woli Bożej, przy czym rozeznawanie nie jest tu rozumiane jedynie jako myślowy proces człowieka, ale jako szukanie prawdy w spotkaniu dwóch osób – człowieka i Boga.

  1. Zawierzenie Bogu:

Św. Teresa uczy, że aby pełnić wolę Bożą, postawą fundamentalną jest zawierzenie Bogu, które przejawia się w świadomym i wolnym oddaniu całego siebie w Boże ręce i zgodzie na wszystko, co Bóg będzie chciał z nami czynić. Przyjęcie takiej postawy i wyrobienie sobie przekonania, że nie chce się jej cofnąć za żadne skarby, jest najwłaściwszym i najskuteczniejszym ukierunkowaniem na dalszą drogę.

  1. Wytrwałość:

Nazywana gdzie indziej przez Teresę determinacją, a nawet „zdeterminowaną determinacją”. Jako że pełnienie woli Bożej wiąże się z przyjęciem krzyża w swoim życiu, czy to małego czy większego, zaangażowanie się w tę drogę wymaga męstwa i wytrwałości. Nie chodzi o to, że wszystko będzie trudne, nie do przyjęcia i przecierpiane, ale o to, że mogą pojawić się momenty, kiedy świadectwo dawane Prawdzie spotka się ze sprzeciwem albo gdy znajdziemy największego wroga w nas samych, gdy wszystko będzie nas pociągać ku wyborowi własnej wygody, własnego prestiżu, własnych racji, a Bóg będzie nas wzywał do sprzeciwienia się temu. Chodzi o to, by zawsze, niezależnie od okoliczności, mieć gotowość szukać Dobra i realizować je w swoim życiu.    

  1. Spojrzenie nadprzyrodzone:

Aby dodać nam odwagi w drodze, św. Teresa podaje dwa argumenty wypływające z jej patrzenia na świat w Bożej perspektywie:

  1. „Czy chcemy, czy nie chcemy, wola Pańska musi się spełnić i w niebie, i na ziemi. Usłuchajcie więc rady mojej i czyńcie, jak to mówią, z konieczności cnotę” (32,4). – Skoro wola Boża i tak w jakiś sposób się spełni, to lepiej – nawet dla własnej korzyści współpracować z nią niż jej się sprzeciwiać.

  2. „Ten dar, jeśli jest ze stanowczą wolą uczyniony, tak jest skuteczny, iż jakby jakim urokiem pociąga do nas Wszechmogącego, aby (…) sprawił zjednoczenie między Stwórcą a stworzeniem” (32,11) – Jeśli będziemy wytrwale patrzeć na cel naszej drogi, którym jest zjednoczenie miłości z samym Bogiem, pełna realizacja naszego człowieczeństwa już tu na ziemi, a na pewno w wieczności, trudy ponoszone, by dotrzeć do tego celu, nie będą odczuwane jako uciążliwe.

Św. Teresa nie chce obciążać nas niepotrzebnymi ciężarami. On prowadzi nas do tego, co stanowi samo sedno chrześcijaństwa. Spotkanie z Bogiem. Zjednoczenie z Nim, które dokonuje się tylko wtedy, gdy wola Boża stanie się jedno z naszą wolą, gdy z Jego łaski będziemy już chcieć tego, czego On chce. Droga do tego celu prowadzi przez krzyż – zostawianie tego, czego my chcemy, a czego nie chce od nas Bóg, a potem przez pragnienie (sic!) cierpienia – nie dla samego cierpienia – ale jako momentu, w którym najprawdziwiej można dowieść swojej miłości nieskażonej egoizmem czy własną korzyścią. I będzie to krzyż, który – jak ona wie o tym doskonale – poprowadzi nas do zmartwychwstania i wiecznej radości.